Wirus wita w tę piękną noc!
Moja wena czasami mnie nawiedza, ale niektórych rzeczy jakoś mi się nie widzi wrzucać...
Mam nadzieję, że zaczniecie komentować...
Zakochałam się w trzech kropeczkach wybaczcie m (_ _) m
†††
Siedziała
skoncentrowana nad kolejnym tekstem. Pochylała się nad hotelowym
biurkiem, wystukując
rytm długopisem. Niewielka lampka oświetlała jej twarz, na której
malowało się skupienie. Grzywkę spięła na czubku głowy w
niewielkiego kucyczka. Na nosie miała czarno-białe okulary z
zerowymi szkłami. Uśmiechnąłem się pod nosem, podchodząc
po cichu na palcach do stolika nocnego, w celu wzięcia z niego
telefonu.
-Yuta-chan.-usłyszałem
jej cichutki, lekko zachrypnięty głosik.
-Tak?
Nic
nie mówiąc wyciągnęła w moją stronę, niewielką i delikatną
rękę. Złapałem ją podchodząc do dziewczyny. Nie wstając z
krzesła wtuliła się w mój bok. Objąłem ją głaszcząc
delikatnie po plecach, tak delikatnie jakby była z
kruchej i cennej porcelany, która przez każdy mocniejszy dotyk
mogłaby rozpaść się w drobny mak. Zamienić piękny księżycowy
pył. Cmoknąłem dziewczynę w czubek głowy, zaciągając się jej
cudownym zapachem maliny i kwiatu wiśni. Trwaliśmy tak przez
dłuższą chwilę. Niestety coraz bardziej utwierdzałem się w
przekonaniu, że to przy niej jest moje miejsce. Przy tej maleńkiej,
drobniutkiej, błękitnowłosej istotce. Przy mojej przyjaciółce.
-Ładnie
pachniesz.-wymamrotała w moją koszulkę.
Nie
tak ładnie jak ty. Uśmiechnąłem
się, spoglądając przez jej ramie na zapisaną kartkę notatnika.
-Jak
ci idzie?-kucnąłem obok jej krzesła.
Spojrzała
mi w oczy. W jej tęczówkach tańczyły radosne iskierki. Złapała
moją dłoń, zgarnęła zeszyt, zgasiła lampkę i skierowała się
w stronę łóżka. Wpakowała się pod kocyk ciągnąc mnie za sobą.
Oparłem
się o wezgłowie, na co dziewczyny wsparła się o moją klatkę
piersiową, ponownie w nią wtulając. Otworzyła notatnik, wyjęła
z niego kilka kartek i rozłożyła je wokół nas.
-Skończyłam
pisać piosenki na album. Uważam, że Horizon wyszła mi
najlepiej.-mówiła z dziecięcą wręcz radością-Ta powinna ci się
spodobać. Najwięcej w niej solówek na werblach i...
Opowiadała
mi o tekstach, tłumaczyła ich znaczenie, wystukiwała melodie. Była
przy tym taka naturalna i niewinna zarazem. Objąłem ją szczelniej,
znowu zaciągając się tym cudownym zapachem. Po godzinie jej głos
powoli tracił na sile, aż w końcu zamienił się w spokojny
miarowy oddech. Głowa opadła bezwładnie na moje ramię.
Pozbierałem zapisane równym pismem kartki i schowałem je do
zeszytu, po czym odłożyłem go na szafkę. Ułożyłem głowę
dziewczyny na swoich kolanach, zdjąłem jej okulary i opatuliłem
drobne ciałko kołdrą.
-Kocham cię Yuta... braciszku*.-wymamrotała
przez sen.
-Ja
ciebie też.-szepnąłem-Śpij aniołku.-dodałem gasząc lampkę nad
łóżkiem.
Strach
kontrolujący twój mózg.
Zbyt
wiele niewypowiedzianych słów.
Przemilczanych
przez całą wieczność.
Zapach
chemicznych kwiatów i owoców wypełnia cały pokój, dusząc twoje
serce.
Strach
przed prawdą.
Strach
przed nieznanym i tak zwyciężą, zamykając cię w swoich
syntetycznych sidłach.
Będziesz
milczał dopóki nie wydasz ostatniego chrapliwego oddechu, który
będzie brzmiał jak ciche „Kocham cię”.
Dwa
słowa będące zapowiedzią początku i końca.
*pisząc
braciszku nie miałam na myśli, że są rodzeństwem tylko, że ich
relacje przyjaciel-przyjaciółka są na tyle mocne i długie, iż
można by je porównać do relacji brat-siostra.
Uff
dałam radę! Mam nadzieję, że się wszyscy połapali o co
chodzi...
Wirus
bez odbioru! Kampania spocznij! (no tak nie posiadam takowej...
Eww... (T_T))
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz