sobota, 19 września 2015

Strach jest przyczyną twoich duszności.

Wirus wita w tę piękną noc!
Moja wena czasami mnie nawiedza, ale niektórych rzeczy jakoś mi się nie widzi wrzucać...
Mam nadzieję, że zaczniecie komentować...
Zakochałam się w trzech kropeczkach wybaczcie m (_ _) m

†††


Siedziała skoncentrowana nad kolejnym tekstem. Pochylała się nad hotelowym biurkiem, wystukując rytm długopisem. Niewielka lampka oświetlała jej twarz, na której malowało się skupienie. Grzywkę spięła na czubku głowy w niewielkiego kucyczka. Na nosie miała czarno-białe okulary z zerowymi szkłami. Uśmiechnąłem się pod nosem, podchodząc po cichu na palcach do stolika nocnego, w celu wzięcia z niego telefonu.
-Yuta-chan.-usłyszałem jej cichutki, lekko zachrypnięty głosik.
-Tak?
Nic nie mówiąc wyciągnęła w moją stronę, niewielką i delikatną rękę. Złapałem ją podchodząc do dziewczyny. Nie wstając z krzesła wtuliła się w mój bok. Objąłem ją głaszcząc delikatnie po plecach, tak delikatnie jakby była z kruchej i cennej porcelany, która przez każdy mocniejszy dotyk mogłaby rozpaść się w drobny mak. Zamienić piękny księżycowy pył. Cmoknąłem dziewczynę w czubek głowy, zaciągając się jej cudownym zapachem maliny i kwiatu wiśni. Trwaliśmy tak przez dłuższą chwilę. Niestety coraz bardziej utwierdzałem się w przekonaniu, że to przy niej jest moje miejsce. Przy tej maleńkiej, drobniutkiej, błękitnowłosej istotce. Przy mojej przyjaciółce.
-Ładnie pachniesz.-wymamrotała w moją koszulkę.
Nie tak ładnie jak ty. Uśmiechnąłem się, spoglądając przez jej ramie na zapisaną kartkę notatnika.
-Jak ci idzie?-kucnąłem obok jej krzesła.
Spojrzała mi w oczy. W jej tęczówkach tańczyły radosne iskierki. Złapała moją dłoń, zgarnęła zeszyt, zgasiła lampkę i skierowała się w stronę łóżka. Wpakowała się pod kocyk ciągnąc mnie za sobą.
Oparłem się o wezgłowie, na co dziewczyny wsparła się o moją klatkę piersiową, ponownie w nią wtulając. Otworzyła notatnik, wyjęła z niego kilka kartek i rozłożyła je wokół nas.
-Skończyłam pisać piosenki na album. Uważam, że Horizon wyszła mi najlepiej.-mówiła z dziecięcą wręcz radością-Ta powinna ci się spodobać. Najwięcej w niej solówek na werblach i...
Opowiadała mi o tekstach, tłumaczyła ich znaczenie, wystukiwała melodie. Była przy tym taka naturalna i niewinna zarazem. Objąłem ją szczelniej, znowu zaciągając się tym cudownym zapachem. Po godzinie jej głos powoli tracił na sile, aż w końcu zamienił się w spokojny miarowy oddech. Głowa opadła bezwładnie na moje ramię. Pozbierałem zapisane równym pismem kartki i schowałem je do zeszytu, po czym odłożyłem go na szafkę. Ułożyłem głowę dziewczyny na swoich kolanach, zdjąłem jej okulary i opatuliłem drobne ciałko kołdrą.
-Kocham cię Yuta... braciszku*.-wymamrotała przez sen.
-Ja ciebie też.-szepnąłem-Śpij aniołku.-dodałem gasząc lampkę nad łóżkiem.
Strach kontrolujący twój mózg.
Zbyt wiele niewypowiedzianych słów.
Przemilczanych przez całą wieczność.
Zapach chemicznych kwiatów i owoców wypełnia cały pokój, dusząc twoje serce.
Strach przed prawdą.
Strach przed nieznanym i tak zwyciężą, zamykając cię w swoich syntetycznych sidłach.
Będziesz milczał dopóki nie wydasz ostatniego chrapliwego oddechu, który będzie brzmiał jak ciche „Kocham cię”.
Dwa słowa będące zapowiedzią początku i końca.

*pisząc braciszku nie miałam na myśli, że są rodzeństwem tylko, że ich relacje przyjaciel-przyjaciółka są na tyle mocne i długie, iż można by je porównać do relacji brat-siostra.
Uff dałam radę! Mam nadzieję, że się wszyscy połapali o co chodzi...
Wirus bez odbioru! Kampania spocznij! (no tak nie posiadam takowej... Eww... (T_T))



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz