Zabrałam się w końcu za nowe serie, które zamierzam jakoś poprowadzić, bo na chwilę obecną mój zeszyt usiany jest początkami dłuższych i krótszych historyjek, ale żadnej jakoś nie mogę dokończyć. Bywa. Przepraszam tych co jeszcze od czasu di czasu zaglądają (jeśli takowi się ostali), ale ostatnio nie mam czasu na życie, pomysłu na posty i jakiejkolwiek chęci, żeby pisać dla powietrza... Ehhhh więc przejdę dalej.
Pierwszą serią jest The Lovers, czyli wady i zalety związku. Na dobre i na złe, to naprawdę ciężka obietnica.
Drugie opowiadanie to Seria niefortunnych zdarzeń, czyli komedia o przyjaźni, zalążkach uczuć i o tym co może się stać, kiedy trójka odstępów od normy społecznej zawiązuję koalicję nazwaną potocznie przyjaźnią.
I nie hejtujcie mnie w myślach (bo na pewno nie w komentarzach ~ głupiutki wirusik~), że zawsze bohaterce moich opowiadań daję na imię Danielle, tak mi się podoba, tak jest dobrze i lepiej nie będzie.
Jeszcze dzisiaj postaram się dodać pierwszy rozdział SNZ. Kolejny w następną Sobotę.
Jeszcze dzisiaj postaram się dodać pierwszy rozdział SNZ. Kolejny w następną Sobotę.
Tak więc spocznij i wirus melduje gotowość do tworzenia.
![]() | |
| A Gudetama tak na ukazanie mojego stanu psychicznego... |

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz