poniedziałek, 20 czerwca 2016

List the pros and cons

One shot napisany na życzenie mojej koleżanki, która jak to się wyraziła chce coś bez gejów. Kiedy pomocny Wirus zapytał o paring stwierdziła, że ten z paskami na szyi i jej ulubiona członkini APink. Oczywiście Wirus jest bardzo miły bakcyl, więc po strzeleniu uroczym uśmieszkiem zapytałam o detale i zabrałam się do tworzenia. Tak więc dzieło pisane na kawałku zajęć artystycznych i biologi.
Przepisywała na tablecie (który szczerze pragnę wywalić przez okno), dlatego przepraszam za błędy.
Miłego czytania! 
 
***
 Było dużo rzeczy za które Takanori lubił Chorong. Gdyby spisał je na kartce, byłaby ona naprawdę długa. Na szczycie figurowałby dosyć niski wzrost dziewczyny. Chorong mogła pochwalić się zaszczytnymi 158 centymetrami. Matsumoto wystarczało tylko to, że nie musiał podnosić głowy, kiedy z nią rozmawiał. Kolejnym punktem byłby niewątpliwie charakter szatynki delikatny, spokojny i opiekuńczy. Zaraz za nim trzecią pozycję obstawiał wygląd wygląd dziewczyny duże oczy, długie, jasnobrązowe włosy i zgrabne ciało.
Było też wiele rzeczy, których Takanori w sobie nie lubił. Jego duży nos, zbyt niski wzrost, krzywa linia żuchwy, czy chociażby tkanka mięśniowa na ujemnym poziomie. Nie był Akirą, który chodzi na siłownię cztery razy i pija mleka proteinowe. Nie był typem sportowca. Jedyną grą jaka mu wychodziła był golf. Dla większości nudny i niezrozumiały. Nawet tutaj Chorong zaskakiwała swoją różnorodnością zainteresowań i grywała razem z nim. Taka nie był też zwycięzcą masterchefa, umiał ugotować jakieś proste dania (typu ryż czy makaron z sosem), ale przy tych bardziej skomplikowanych i wieloskładnikowych przepisach się gubił. Dlatego to Park wiodła prym w kuchni.
Mimo swoich wad (w większości i tak urojonych) Takanori był najszczęśliwszym człowiekiem w Japonii. Kochał to uczucie, gdy budził się rano w pokoju panował jeszcze poranny chłód, ale jemu wcale nie było zimno, ponieważ drugie drobne ciałko jest w ciebie wtulone. Lubił też wieczorne spacery. Ich dwójka + Koron. To był kolejny punkt na liście zalet Chorong. Jego najukochańsze dziecie (nadpobudliwy Chiuaua mający lepsze życie od większości populacji ludzkiej) było akceptowane, wręcz uwielbiane przez dziewczynę. Żyli tak ze sobie szczęśliwie lecz czasami w ich królestwie zbierały się burzowe chmury.
-Takanori zabierz swoje brudne gacie z naszej sypialni!-kzyknęła dziewczyna-Piętrząsię tutaj jak Mount Everest!
Blondyn wszedł do pokoju, w którym obok łóżka leżały dokładnie trzy pary czarnych, jak dusza Takanoriego w tym momencie, bokserek.
-Jaka sterta?! Robusz awanturę o trzy pary gaci! Znowu ci się okres spóźnia?
-Śpisz na kanapie.-warknęła, zatrzaskując za sobą drzwi łazienki.
Czasem jednak to Matsumoto zaczynał.
Był późny wieczór. Srebrny zegarek w czarne wzorki nieubłaganie wskazywał godzinę 2307 i i nie chciał ruszyć dalej. Bynajmniej tak wydawało się mężczyźnie zerkającemu na niego co chwilę. Kiedy szczęknął zamek w drzwiach, Takanori zerwał się z kanapy.
-Co tak późno?!-naskoczył na dziewczynę.
-Trening nam się przedłużył.
-Nie mogłaś do mnie napisać?!
-Nie nie mogłam!-warknęła-Zmieniłeś zawód?! Z piosenkarza zostałeś policjantem?!
Blondyn jedynie warknął coś niezrozumiałego ppd nosem, po czym zamknął się w sypialni. Przecież nie powie jej, że naoglądał się kryminałów i umierał ze strachu. Niech myśli, że był zazdrosny. Ruki często maskował emocje. Taki nawyk. Jutro zrobi jej śniadanie i wszystko będzie okey.
Jednak nie ważne jak źle by było, wiedzieli, że razem dadzą radę. Słońcę wpadało do pokoju przez szczelinę między zasłonami, oświetlając latające po nim pyłki. Takanori zmarszczył nos przekręcając się na drugi bok. To działanie jednak nic nie pomogło. Powoli otworzył oczy, po czym zaśmiał się cicho, widząc śpiącą z otwartymi ustami Chorong.
-Wstawaj chrapiąca królewno.-powiedział, składając pocałunek na jej czole.
-Wcale nie chrapię.-mruknęła sennie, zgarniając grzywkę z oczu-Wałek mi spadł.-stwierdziła niezadowolona.
-Ale wstałaś, więc podziałało.-stwierdził, puszczając ostatnie zdanie mimo uszu.
Chorong praktycznie zawsze spała z różowym wałeczkiem, na który zakręcała grzywkę. Nie było nowością, że co jakiś czas owy wałeczek spadał.
-Idź lepiej zrób śniadanie.
-Spalone toaty i przesolona jajecznica raz specjalnie dla ślicznej panienki.-zaśmiał się, wychodząc z łóżka.
Kolejny dzień wraz z którym do listy dojdą nowe wady i zalety czas zacząć.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz