Witajcie ludzie.
Nikt nic nie chciał, nikt nie zamawiał, więc wrzucam to.
Wirus nocną porą, bez odbioru.
+++
Promise
Obietnica.
Każde
miejsce przypomina mi o tobie. O twojej twarzy, twoim głosie, twoim
śmiechu. Każda słona łza płynąca po moim policzku, jest kolejną
raną w sercu. A co z obietnicą złożoną wieczności i sobie
nawzajem? Kiedy upadałem, zawsze mnie podnosiłaś. Trwałaś przy
mnie. Pomagałaś mi stanąć na nogi. Z powrotem wzbić się na sam
szczyt. Nieważne ile razy z niego spadałem. Nienawidzę
wszystkiego. Pustego mieszkania. Ciszy. Naszych zdjęć. Lustra,
które zbiłem. Zegara który wciąż tyka. Ludzi którzy są tacy
szczęśliwi. Nienawidzę ich wszystkich. Każdy promień słońca
przypomina mi o twoim uśmiechu. Każda kropla deszczu jest twoją
łzą. Każdy powiew wiatru jest jak twój łaskoczący oddech.
Powiązani czerwoną nicią przeznaczenia. Związani kilkoma słowami.
Przepraszam.
Kocham cię. Nigdy cię nie opuszczę.
Most.
Wiatr przedzierający się przez niezapiętą bluzę. Woda. Płynie,
płynie, ucieka, już nigdy nie zawróci. Tak jak czas. Czy też
czujesz tą palącą pustkę w miejscu gdzie powinno być serce?
Ostatni raz spoglądam w dół.
Idę
przed siebie. Mijam cholernych szczęśliwych ludzi. Budzą moją
odrazę. Czuję zapach kawy. Kawiarnia. Uśmiecham się pod nosem.
Gorzki, ale uzależniający aromat. Coś co nas niszczy od środka,
ale jesteśmy w stanie tyle poświęcić dla kilku cholernych chwil
przyjemności. Słodko-gorzka trucizna. Czy cały czas mówimy o
kawie? Nie wiem? Nie obchodzi mnie to. Deszcz. Zimny. Wyciągam rękę
w stronę nieba. Udam, że to mnie do ciebie przybliży. Mokre,
lodowate krople. Nienawidzę ich. Biegnę przed siebie. Nic mi nie
pozostało. Potykam się. Upadam. Nie ma nikogo, kto pomógłby mi
wstać. Wiatr staję się silniejszy. Resztkami sił wracam do domu.
Kolejne lustro zostaje zniszczone. Ile
jeszcze będę musiał zbić luster żebyś do mnie wróciła? Ile
jeszcze słów będę musiał wykrzyczeć? Gładka tafla
poznaczona licznymi pęknięciami. Twoje zdjęcie przyczepione do
drewnianej ramy z resztkami szkła. Wiem, że trudno znowu uwierzyć
ci we mnie, ponieważ obietnica została już raz złamana.
Przepraszam.
Kocham cię.
Patrzę
w rozbite lustro. Widzę w nim nieudacznika, który już raz złamał
przysięgę. Krew miesza się z resztkami szkła. Ciemność. Cicha
obietnica lepszej przyszłości. Czuję zapach świeżo parzonej
kawy.
Obiecujesz?
Obiecuję.
Ładne, emocjonalne :) trochę wolę takie zwykłe opowiadania, ale w tym stylu też dobrze wyszło.
OdpowiedzUsuń