niedziela, 21 sierpnia 2016

SNZ Rozdział 5 Bo przy tablicy i w obliczu uczuć każdy panikuje

Jak zwykle Wirus jest widmo. Powiem, że musiałam zmienić lekko kolejność rozdziałów, dlatego trochę mi się to przedłużyło. Dodatkowo w ostatnim czasie w domu bywam okazjonalnie, co za tym idzie nie wisiałam nad komputerem all day all night.
Nie przedłużając miłego czytania. 
Dajcie znać o kim mogłabym napisać kolejnego one shota bo jakoś nie mam pomysłu.

***
-Nie rozumiem tego.-jęknął pod nosem Kouyou, rozkładając się na ławce.
Akira zaśmiał się pod nosem, widząc stan załamania psychicznego u przyjaciela. Prawdą było, że z ich wielkiej i potężnej trójki to Daisy była umysłem ścisłym... humanistycznym i artystycznym w sumie też. Oni byli po prostu głupim i głupszym, którym czasem udało się zabłysnąć. Może nie było to do końca prawdą, bynajmniej czasem tak się właśnie czuli. Jak tło, przy błyszczącym aktorze.
-Do tablicy przyjdzie...-zaczęła nauczycielka, typując kolejnego nieszczęśnika-Może pan Suzuki.
Akira zamilkł, a uśmiech opuścił jego twarz, przenosząc się na usta Kouyou, który nagle wypełzł z depresji trygonometrycznej. Suzuki ruszył powoli, stając przed wielkim zielonym potworem. Czuł jakby miał właśnie pokonać smoka kawałkiem kredy i gąbką.
-Zaczynaj.-powiedziała matematyczka.
Chłopak wziął się za rozwiązywanie zadania. Szło mu całkiem nieźle, dopóki nie pojawiło się bardzo trudne i skomplikowane równanie.
-Nie wiesz ile to cztery razy cztery?-zapytała nauczycielka.
Akira spojrzał na nią zdziwionym wzrokiem, jakby miała na głowie różowe sombrero i tańczyła walca z ananasem, w puszce.
-Szesnaście ty idioto. Szesnaście. Jeden sześć.-mamrotała Daisy, masując skronie.
Jednak jej umysł nie był nadawcą, odpowiedź nie była falą radiową, a Akira nie był odbiornikiem, ani zmyślną antenką. Takashima miał za to naprawdę dobrą zabawę. Jego humor polepszył się gdy usłyszał odpowiedź przyjaciela.
-O-osiem?
Danielle opuściła rękę na której podpierała policzek, uderzając tym samym głową o blat biurka, a Kouyou wybuchł śmiechem.
-Osiem?-powtórzyła nauczycielka, unosząc brwi.
-Nie! Chwila!-spojrzał na tablicę-Szesnaście!
Tak oto oddziaływały tablice i babka od matmy wypalająca ci umysł swoim spojrzeniem.
-Dobrze. Usiądź.
-Jak mogłeś nie wiedzieć ile to cztery razy cztery?-naśmiewał się Takashima na przerwie.
-To ta panika! Zobaczymy co powiesz jeśli weźmie cię do odpowiedzi na chemii.
-Pewnie jak zwykle coś wybełkocze i będzie liczył na Supermana w spódnicy.-mruknęła Danielle.
Akira ryknął śmiechem.
-Przynajmniej ja rozumiem jej podpowiedzi.
-Akurat.-prychnęła dziewczyna.
Chemia minęła we względnym spokoju. Następna była biologia. Tutaj nabyte umiejętności do podpowiadania i oszukiwania nauczycieli mogły si przydać. Wyćwiczyli już niezły system. Dlatego na lekcjach często wykonywali przedziwne tańce migowe, czy też pokazywali sobie kartki.
-Kouyou zapraszam.-nauczycielka biologi wykonała zapraszający gest ręką.
Chłopak wstał i z miną wisielca podszedł do tablicy.
-Prosty i przydatny w życiu temat o zapłodnieniu i życiu płodowym. Nie stresuj się. Czym jest zapłodnienie?
Daisy wskazała na siebie i Akirę po czym złączyła dłonie.
-P-połączeniem się kobiety i mężczyzny?
-Pytasz się mnie?
-N-nie!
Zapadła chwila ciszy, przerywana co jakiś czas chichotami i skrobaniem pisaka.
-Dobrze zacząłeś z połączeniem, pomyśl co kobiety i mężczyzny musi się połączyć.
Danielle wykorzystując nieuwagę nauczycielki naskrobała na szybko biologiczne równanie. Mianowicie. Gameta męska + żeńska = zygota.
-Gameta męska i żeńska muszą się połączyć, żeby powstała zygota.
-Dobrze.-kobieta zaznaczyła plus na kartce przed nią-Jak nazywamy czas od momentu zapłodnienia do końca 8 tygodnia ciąży i co takiego się podczas niego dzieje?
Na drugą część pytania Kouyou znał odpowiedź. Nie pamiętał niestety nazwy tegoż okresu.
-W tym czasie wykształcają się podstawowe struktury organizmu. Nazywa się...
Akira w miarę możliwości zwinął się w kulkę na krześle.
-Embrion... Embrionalny! To okres embrionalny.
Kolejny plus. Takashima z drobną pomocą przyjaciół uzbierał jeszcze dwie poprawne odpowiedzi. Wyłożył się tylko na jednej głupiej pępowinie. To była definitywnie wina Akiry, który wskazał na żyłę.
-Czwórka z plusem. Siadaj.
-Jak mogłeś powiedzieć, że żyła łączy matkę z płodem?-zapytał Akira.
-To ty mi pokazałeś na to cholerstwo!
-Chodziło o połączenie tępaku.
-Odezwał się mistrz tabliczki mnożenia. Ile to dwa razy dwa geniuszu?!
-Jesteście irytujący.-westchnęła Danielle.
Ostatnią lekcją tego dnia była fizyka.
-Więc może ktoś przypomni mi o napięciu i natężeniu.-pani Ikeda zatrzymała wzrok na Daisy, uśmiechając się milutko.
-Mam podejść, czy mogę mówić z ławki?-zapytała dziewczyna, wstając z krzesełka.
-Możesz mówić z ławki. Może na początek opowiedz mi o napięciu. Czym jest? Jak je mierzymy? Jaki jest jego symbol?
-Napięcie to różnica między dwoma potencjałami elektrycznymi w obwodzie, o symbolu U. Napięcie podawane jest w Woltach, mierzonych Woltomierzem.
-Genialnie, to teraz poproszę o natężeniu.
-Natężenie to liczba ładunków elektrycznych przepływających przez przekrój poprzeczny przewodnika w jednostce czasu. Symbol w układzie SI to I. Jednostką są Ampery, a miernikiem Amperomierz.
-Napisz mi tylko jeszcze wzór na natężenie i w którym miejscu podłączyć Woltomierz i Amperomierz do układu.
Brunetka podeszła do tablicy. Kouyou z rozdziawionymi ustami wpatrywał się z jaką szybkością i łatwością dziewczyna rozwiązuje zadanie. Akira za to wgapiał się w delikatnie kołyszące się bioderka, kiedy przechodziła by napisać dalsze obliczenia.
-Piątka. Mam nadzieję, że wszyscy są tak dobrze przygotowani, dlatego przejdziemy do następnego tematu o oporze elektrycznym.
W końcu katusze umysłowe dobiegły końca i można było ruszyć na kolorowe zajęcia dodatkowe.
-Mała kujonica.-prychnął z uśmiechem Masuhiro, podchodząc do Daisy-Nie chciałabyś mnie trochę poduczyć?
Danielle spojrzała na tyczkowatego chłopaka, z długimi ciemnymi włosami i niewielkimi brązowymi oczami.
-Mogę ci pomóc.
-Jutro po lekcjach miałabyś czas?
-Tak. Coś jeszcze?-zapytała, kiedy chłopak nie odchodził.
-Dałabyś mi numer, tak na wszelki wypadek?
-Jaki wypadek, jakby coś się działo to jutro w szkole się jeszcze spotkacie.-wtrącił Akira, który od początku mierzył Masuhiro lodowatym spojrzeniem.
Daisy naskrobała szybko kilka cyferek na kartce z zeszytu, po czym wręczyła ją brunetowi.
-Pisz w razie nieprzewidzianych okoliczności. Zwykle nie odbieram.-mruknęła podnosząc się i zgarniając torbę.
Można było się spodziewać, że trening nie będzie ani krótki, ani miły, ani przyjemny, ani bezpieczny. Akira mimo, iż siedział na trybunach jako kontuzjowany nie mógł czuć się spokojnie. W skrócie piłki i sprzęt w pewnym momencie zaczęły latać po sali.
-Wybacz Aki nie chciałam w ciebie strzelić.-mruknęła Danielle, robiąc fałszywie smutną minkę, kiedy piłka przeleciała obok głowy Suzukiego.
-Nic się nie stało słońce ty moje!-odpowiedział, mocno, nawet zbyt mocno, odkopując dziewczynie piłkę.
Kouyou próbował bawić się w negocjatora jednak z marnym skutkiem. Kiedy zostali sami w szatni atmosfera stała się jeszcze cięższa.
-To może skoczymy coś zjeść?-zaproponował Takashima.
-Mamy nie ma muszę z Yutaką zrobić obiad.-mruknęła Daisy-No chyba, że Akira będzie miał z tym wielki problem, jeśli będę przez kogoś zajęta.
-Nie. Umawiaj się i dawaj numer każdemu napotkanemu typowi. Mnie nic do tego.
Dziewczyna spojrzała wściekła na Akire, po czym warknęła coś niezrozumiałego pod nosem i przyśpieszyła kroku, oddalając się od przyjaciół.
-Wiesz co to znaczyło?-zapytał Suzuki.
-Że ją zirytowałeś, a my nie znamy koreańskiego?
Akira westchnął robiąc przy tym zbolałą minę. Sam nie wiedział dlaczego tak się zachowywał. Po prostu poczuł nagły przypływ złości i ucisk w klatce piersiowej, kiedy zobaczył jak Masuhiro podbija do Daisy.
-Nie. Po prostu przyznaj, że zakochałeś się w Danielle!
Brunet spojrzał na przyjaciela z szeroko otwartymi oczami, jednak po chwili uśmiechnął się drwiąco.
-Prędzej wezmę na randkę moją siostrę.
-No weź nie czujesz się dziwnie na myśl o tym, że jutro Daisy i Masuhiro będą sami. We dwoje. W piątkowy wieczór.
-Daj spokój.-westchnął Akira-Tak! Wiesz co?! Idę jutro na randkę z Miyoko. No wiesz kino, romantyczna kolacja w blasku świec, później spacer.
-Mam nadzieję, że to przypadkowa zbieżność imion.-usłyszeli za plecami-Ostatnio nie było was troje?
-Było.-powiedział Kouyou-Ale twój brat jest idiotą i przepłoszył 1/3 naszego zgrupowania.
-Jak zwykle.
-Zejdźcie ze mnie!
-Ależ nikt na tobie nie siedzi drogi przyjacielu.
-Ha ha ha bardzo zabawne, ostrzyłeś ostatnio swój cięty dowcip?-rzucił retorycznie Akira-Skoro tak wam zawadzam to idę. Cześć.
-A temu co?
-Zakochał się w Daisy i nie chcę się do tego przyznać.-Kou wzruszył ramionami.
-Czyli jestem bliżej wygrania zakładu.
-Jakiego zakładu?
-Z twoją siostrą. Nie ważne. Nie interesuj się.
-Okeej.-mruknął, skonsternowany.
-O patrz to trzy laski w bikini ci machają?!-wskazała na sklep niedaleko naszego bloku.
Takashima odwrócił się w drugą stronę, a kiedy już chciał wytknąć dziewczynie, że jest dopiero początek maja i temperatury nie są rekordowe, nawet lekko nie wychodzą na dodatnie jej już nie było.
-Fajnie, fajnie Kou jak zwykle zostałeś sam.-westchnął, kierując się do domu.
Już on się postara, żeby Akira w końcu się przyznał. Nie odpuści, ani Suzukiemu, ani Okabe.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz