Jak zwykle Wirus jest widmo. Powiem, że musiałam zmienić lekko kolejność rozdziałów, dlatego trochę mi się to przedłużyło. Dodatkowo w ostatnim czasie w domu bywam okazjonalnie, co za tym idzie nie wisiałam nad komputerem all day all night.
Nie przedłużając miłego czytania.
Dajcie znać o kim mogłabym napisać kolejnego one shota bo jakoś nie mam pomysłu.
***
-Nie
rozumiem tego.-jęknął pod nosem Kouyou, rozkładając się na
ławce.
Akira
zaśmiał się pod nosem, widząc stan załamania psychicznego u
przyjaciela. Prawdą było, że z ich wielkiej i potężnej trójki
to Daisy była umysłem ścisłym... humanistycznym i artystycznym w
sumie też. Oni byli po
prostu głupim i głupszym, którym czasem udało się zabłysnąć.
Może nie było to do końca prawdą, bynajmniej czasem tak się
właśnie czuli. Jak tło, przy błyszczącym aktorze.
-Do
tablicy przyjdzie...-zaczęła nauczycielka, typując kolejnego
nieszczęśnika-Może pan Suzuki.
Akira
zamilkł, a uśmiech opuścił jego twarz, przenosząc się na usta
Kouyou, który nagle wypełzł z depresji trygonometrycznej.
Suzuki ruszył powoli,
stając przed wielkim zielonym potworem. Czuł jakby miał właśnie
pokonać smoka kawałkiem kredy i gąbką.
-Zaczynaj.-powiedziała
matematyczka.
Chłopak
wziął się za rozwiązywanie zadania. Szło mu całkiem nieźle,
dopóki nie pojawiło się bardzo trudne i skomplikowane równanie.
-Nie
wiesz ile to cztery razy cztery?-zapytała nauczycielka.
Akira
spojrzał na nią zdziwionym wzrokiem, jakby miała na głowie różowe
sombrero i tańczyła walca z ananasem, w
puszce.
-Szesnaście
ty idioto. Szesnaście. Jeden sześć.-mamrotała Daisy, masując
skronie.
Jednak
jej umysł nie był nadawcą, odpowiedź nie była falą radiową, a
Akira nie był odbiornikiem, ani zmyślną antenką. Takashima
miał za to naprawdę dobrą zabawę. Jego humor polepszył się gdy
usłyszał odpowiedź przyjaciela.
-O-osiem?
Danielle
opuściła rękę na której podpierała policzek, uderzając tym
samym głową o blat biurka, a Kouyou wybuchł śmiechem.
-Osiem?-powtórzyła
nauczycielka, unosząc brwi.
-Nie!
Chwila!-spojrzał na tablicę-Szesnaście!
Tak
oto oddziaływały tablice i babka od matmy wypalająca ci umysł
swoim spojrzeniem.
-Dobrze.
Usiądź.
-Jak
mogłeś nie wiedzieć ile to cztery razy cztery?-naśmiewał się
Takashima na przerwie.
-To
ta panika! Zobaczymy co powiesz jeśli weźmie cię do odpowiedzi na
chemii.
-Pewnie
jak zwykle coś wybełkocze i będzie liczył na Supermana w
spódnicy.-mruknęła Danielle.
Akira
ryknął śmiechem.
-Przynajmniej
ja rozumiem jej podpowiedzi.
-Akurat.-prychnęła
dziewczyna.
Chemia
minęła we względnym spokoju. Następna była biologia. Tutaj
nabyte umiejętności do podpowiadania i oszukiwania nauczycieli
mogły si przydać. Wyćwiczyli już niezły system. Dlatego na
lekcjach często wykonywali przedziwne tańce migowe, czy też
pokazywali sobie kartki.
-Kouyou
zapraszam.-nauczycielka biologi wykonała zapraszający gest ręką.
Chłopak
wstał i z miną wisielca podszedł do tablicy.
-Prosty
i przydatny w życiu temat o zapłodnieniu i życiu płodowym. Nie
stresuj się. Czym jest zapłodnienie?
Daisy
wskazała na siebie i Akirę po czym złączyła dłonie.
-P-połączeniem
się kobiety i mężczyzny?
-Pytasz
się mnie?
-N-nie!
Zapadła
chwila ciszy, przerywana co jakiś czas chichotami i skrobaniem
pisaka.
-Dobrze
zacząłeś z połączeniem, pomyśl co kobiety i mężczyzny musi
się połączyć.
Danielle
wykorzystując nieuwagę nauczycielki naskrobała na szybko
biologiczne równanie. Mianowicie. Gameta męska + żeńska = zygota.
-Gameta
męska i żeńska muszą się połączyć, żeby powstała zygota.
-Dobrze.-kobieta
zaznaczyła plus na kartce przed nią-Jak nazywamy czas od momentu
zapłodnienia do końca 8 tygodnia ciąży i co takiego się podczas
niego dzieje?
Na
drugą część pytania Kouyou znał odpowiedź. Nie pamiętał
niestety nazwy tegoż okresu.
-W
tym czasie wykształcają
się podstawowe struktury organizmu. Nazywa się...
Akira
w miarę możliwości zwinął się w kulkę na krześle.
-Embrion...
Embrionalny! To okres embrionalny.
Kolejny
plus. Takashima z drobną pomocą przyjaciół uzbierał jeszcze dwie
poprawne odpowiedzi. Wyłożył się tylko na jednej głupiej
pępowinie. To była definitywnie wina Akiry, który wskazał na
żyłę.
-Czwórka
z plusem. Siadaj.
-Jak
mogłeś powiedzieć, że żyła łączy matkę z płodem?-zapytał
Akira.
-To
ty mi pokazałeś na to cholerstwo!
-Chodziło
o połączenie tępaku.
-Odezwał
się mistrz tabliczki mnożenia. Ile to dwa razy dwa geniuszu?!
-Jesteście
irytujący.-westchnęła Danielle.
Ostatnią
lekcją tego dnia była fizyka.
-Więc
może ktoś przypomni mi o napięciu i natężeniu.-pani Ikeda
zatrzymała wzrok na Daisy, uśmiechając się milutko.
-Mam
podejść, czy mogę mówić z ławki?-zapytała dziewczyna, wstając
z krzesełka.
-Możesz
mówić z ławki. Może na początek opowiedz mi o napięciu. Czym
jest? Jak je mierzymy? Jaki jest jego symbol?
-Napięcie
to różnica między dwoma potencjałami elektrycznymi w obwodzie, o
symbolu U. Napięcie podawane jest w Woltach, mierzonych
Woltomierzem.
-Genialnie,
to teraz poproszę o natężeniu.
-Natężenie
to liczba ładunków elektrycznych przepływających przez przekrój
poprzeczny przewodnika w jednostce czasu. Symbol w układzie SI to I.
Jednostką są Ampery, a miernikiem Amperomierz.
-Napisz
mi tylko jeszcze wzór na natężenie i w którym miejscu podłączyć
Woltomierz i Amperomierz do układu.
Brunetka
podeszła do tablicy. Kouyou z rozdziawionymi ustami wpatrywał się
z jaką szybkością i łatwością dziewczyna rozwiązuje zadanie.
Akira za to wgapiał się w delikatnie kołyszące się bioderka,
kiedy przechodziła by napisać dalsze obliczenia.
-Piątka.
Mam nadzieję, że wszyscy są tak dobrze przygotowani, dlatego
przejdziemy do następnego tematu o oporze elektrycznym.
W
końcu katusze umysłowe dobiegły końca i można było ruszyć na
kolorowe zajęcia dodatkowe.
-Mała
kujonica.-prychnął z uśmiechem Masuhiro, podchodząc do Daisy-Nie
chciałabyś mnie trochę poduczyć?
Danielle
spojrzała na tyczkowatego chłopaka, z długimi ciemnymi włosami i
niewielkimi brązowymi oczami.
-Mogę
ci pomóc.
-Jutro
po lekcjach miałabyś czas?
-Tak.
Coś jeszcze?-zapytała, kiedy chłopak nie odchodził.
-Dałabyś
mi numer, tak na wszelki wypadek?
-Jaki
wypadek, jakby coś się działo to jutro w szkole się jeszcze
spotkacie.-wtrącił Akira, który od początku mierzył Masuhiro
lodowatym spojrzeniem.
Daisy
naskrobała szybko kilka cyferek na kartce z zeszytu, po czym
wręczyła ją brunetowi.
-Pisz
w razie nieprzewidzianych okoliczności. Zwykle nie
odbieram.-mruknęła podnosząc się i zgarniając torbę.
Można
było się spodziewać, że trening nie będzie ani krótki, ani
miły, ani przyjemny, ani bezpieczny. Akira mimo, iż siedział na
trybunach jako kontuzjowany nie mógł czuć się spokojnie. W
skrócie piłki i sprzęt w pewnym momencie zaczęły latać po sali.
-Wybacz
Aki nie chciałam w ciebie strzelić.-mruknęła Danielle, robiąc
fałszywie smutną minkę, kiedy piłka przeleciała obok głowy
Suzukiego.
-Nic
się nie stało słońce ty moje!-odpowiedział, mocno, nawet zbyt
mocno, odkopując dziewczynie piłkę.
Kouyou
próbował bawić się w negocjatora jednak z marnym skutkiem. Kiedy
zostali sami w szatni atmosfera stała się jeszcze cięższa.
-To
może skoczymy coś zjeść?-zaproponował Takashima.
-Mamy
nie ma muszę z Yutaką zrobić obiad.-mruknęła Daisy-No chyba, że
Akira będzie miał z tym wielki problem, jeśli będę przez kogoś
zajęta.
-Nie.
Umawiaj się i dawaj numer każdemu napotkanemu typowi. Mnie nic do
tego.
Dziewczyna
spojrzała wściekła na Akire, po czym warknęła coś
niezrozumiałego pod nosem i przyśpieszyła kroku, oddalając się
od przyjaciół.
-Wiesz
co to znaczyło?-zapytał Suzuki.
-Że
ją zirytowałeś, a my nie znamy koreańskiego?
Akira
westchnął robiąc przy tym zbolałą minę. Sam nie wiedział
dlaczego tak się zachowywał. Po prostu poczuł nagły przypływ
złości i ucisk w klatce piersiowej, kiedy zobaczył jak Masuhiro
podbija do Daisy.
-Nie.
Po prostu przyznaj, że zakochałeś się w Danielle!
Brunet
spojrzał na przyjaciela z szeroko otwartymi oczami, jednak po chwili
uśmiechnął się drwiąco.
-Prędzej
wezmę na randkę moją siostrę.
-No
weź nie czujesz się dziwnie na myśl o tym, że jutro Daisy i
Masuhiro będą sami. We dwoje. W piątkowy wieczór.
-Daj
spokój.-westchnął Akira-Tak! Wiesz co?! Idę jutro na randkę z
Miyoko. No wiesz kino, romantyczna kolacja w blasku świec, później
spacer.
-Mam
nadzieję, że to przypadkowa zbieżność imion.-usłyszeli za
plecami-Ostatnio nie było was troje?
-Było.-powiedział
Kouyou-Ale twój brat jest idiotą i przepłoszył 1/3
naszego zgrupowania.
-Jak
zwykle.
-Zejdźcie
ze mnie!
-Ależ
nikt na tobie nie siedzi drogi przyjacielu.
-Ha
ha ha bardzo zabawne, ostrzyłeś ostatnio swój cięty
dowcip?-rzucił retorycznie Akira-Skoro tak wam zawadzam to idę.
Cześć.
-A
temu co?
-Zakochał
się w Daisy i nie chcę się do tego przyznać.-Kou wzruszył
ramionami.
-Czyli
jestem bliżej wygrania zakładu.
-Jakiego
zakładu?
-Z
twoją siostrą. Nie ważne. Nie interesuj się.
-Okeej.-mruknął,
skonsternowany.
-O
patrz to trzy laski w bikini ci machają?!-wskazała na sklep
niedaleko naszego bloku.
Takashima
odwrócił się w drugą stronę, a kiedy już chciał wytknąć
dziewczynie, że jest dopiero początek maja i temperatury nie są
rekordowe, nawet lekko nie wychodzą na dodatnie jej już nie było.
-Fajnie,
fajnie Kou jak zwykle zostałeś sam.-westchnął, kierując się do
domu.
Już
on się postara, żeby Akira w końcu się przyznał. Nie odpuści,
ani Suzukiemu, ani Okabe.























