niedziela, 3 maja 2015

Exodus rozdział 2 Klik, klik! Bang, bang!

To znowu ja ludzie! Witajcie! 
Zastanawiam się nad jakimś poważniejszym opowiadaniem, ale jakoś nie mam pomysłów. Tak więc pomęczę was jeszcze Exodusem. 
***
Rozdział 2

Od pamiętnego piątku, minęły dwa tygodnie, które niezbyt dobrze wpłynęły na Danielle. Dziewczyna zachowywała się jak mina lądowa, która wybuchała przy najlżejszym dotknięciu.
-To może jednak zdecydujesz się na cyjanek?-zapytał Sehun.
-Lub może herbatkę z liści manioku?-dodał Baekhyun.
-Nie mogę go od razu przekreślać.-powiedziała Daisy, przez zaciśnięte zęby.
-Niech zgadnę, słowa twojego dziadka?
-I mamy.
Czarka z czystym rozsądkiem została wywalona do kosza tydzień później. Była Sobota, godzina 9 rano kiedy ktoś zaczął dobijać się do mojego mieszkanka, budząc mnie tym samym z pięknego snu.
-Idę!-warknąłem.
-Cześć!
Przywitała mnie całkiem spora gromadka, składająca się z Danielle, Baekhyuna, Sehuna, YiFana, JunMyeona i Luhana.
-Dzień dobry?-mruknąłem, lekko zszokowany-Można wiedzieć co sprowadza was tutaj o tak nienormalnej porze?
-Zasłoń okna.-powiedział YiFan.
-Nie masz tutaj żadnych podsłuchów?-zapytał Jun.
-Raczej nie. Mam nadzieję.-mruknąłem niezbyt trzeźwo-Wyjaśnicie mi o co chodzi?
-Ten parszywy zasraniec zaczął nas śledzić!-powiedział Luhan.
-Witaj Chanyeol!-warknęła Danielle.
-Cze...-urwałem patrząc na dziewczynę-...eść.
Szatynka ubrana była w granatową dużą bluzkę, jasno różowe spodnie w jednorożce i szarą bluzę z kapturem. Czyli nie jestem jedyną osobą, która siłą została zmuszona do rozpoczęcia tego jakże cudownego dnia.
-Czyli mówicie, że Hyunseun wysłał za wami kumpli?-zapytałem, kiedy pół godziny później siedzieliśmy w salonie z gorącą kawą w rękach.
-Dokładnie. Podejrzewamy, że ty również masz ogon.
-No to nieźle.-mruknąłem, z kubkiem przy ustach-A co zresztą?
-Wszyscy wiedzą. Jongin jest w Japoni i ma bezpośredni wgląd na ich bazę główną.-mruknął Suho-Grunt to żebyś zachowywał się normalnie.
-Rozumiem.
-Hmmm można powiedzieć, że mamy stan wojenny. Teraz ciekawe kto pierwszy wystrzeli.-mruknęła Daisy, z ironicznym uśmiechem na ustach-Kil, klik! Bang, bang!-dodała, składając palce jednej ręki na kształt pistoletu.
Zapowiadała się niezła zabawa. W porównaniu do naszego życia rosyjska ruletka to rzutki do tarczy dla małych dzieci.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz