Witajcie ludzie.
Chciałam napisać drugą część gege, ale nie miałam zbyt dużej weny na coś poważnego, więc macie Exodusa! Cieszcie się, albo bądźcie pesymistami jak wasz Wirusek
Ps. Przepraszam, że taki krótki, ale nie mam ostatnimi czasy weny. Po I Need You mam jazdę na one shoty z BTS.
***
Rozdział 4
Niby
dlaczego nie można się śmiać na horrorach?!
Miały
dni, a irytacja Daisy nie malała. Co gorsza ja też czułem, że
niedługo pożyczę nową siekierę mojego taty, którą to chwalił
się przez dobre dwa tygodnie, łażąc po ogrodzie jak król i
zrobię z niej niezły użytek. Ygh! Przez spędzanie zbyt dużej
ilości czasu z Danielle i chłopakami wyrobiły mi się instynkty
mordercze. Głupie gołębie! Czuję ten ich wzrok i chęć mordu
wychodząc z domu.
-Yah!
Park Chanyeol weź się w garść! Idziemy do kina i jak ktoś
chodźby piśnie coś o gołębiach, zobaczy jak to jest żyć z
odgryzioną głową!-krzyknęła Danielle.
-Ale
nie da się żyć z odgryzioną głową.-mruknął Sehun.
-O
to chodzi głupcze.-mruknął Baekhyun.
-Czekajcie
pójdę skoczyć z dachu i możemy iśc.-powiedziała Daisy.
-Widzę,
że humor dopisuje, postaraj się tylko nie śmiać za głośno na
tym horrorze.
I
znowu to dziwne wrażenie bycia obserwowanym. To tylko gołąb.
Nieszkodliwy szkodnik... Chwila czy szkodnik może być
nieszkodliwy?! Czuję się jak Sehun po lekcji fizyki. Nieogarnięty,
rozespany i
zdezorientowany do granic możliwości. Dobra zero gołębi i zero
fizyki idziemy do kina. Ma być dobrze. Powtarzałem
to aż do rozpoczęcia filmu. O wampir. O zjadł człowieka. O chyba
mam coś nie tak z głową. Nagle poczułem, że coś, a raczej ktoś
szarpie mnie za ramię. Spojrzałem w prawo. Danielle chowała głowę
za moimi plecami.
-Day
Day wszystko ok? Myślałem, że śmieszą cię takie filmy.
Odwróciłem
się w jej stronę. Zasłaniała sobie twarz rękami.
-Ygh!
Danielle Kim!-syknąłem.
-No
co? Dlaczego nie mogę się śmiać się na horrorze?!
Otworzyłem
usta i podniosłem palec wskazujący do góry, ale nie mogłem
znaleźć dobrego wytłumaczenia. Ten film był naprawdę głupi i
śmieszny.
-J-ja...
Nie wiem.-mruknąłem, uśmiechając się.
No
tak, przecież każdy normalny człowiek śmieje się na jednym z
najstraszniejszych i najbardziej krwawych z filmów. To normalne,
albo i nie. Trudno się mówi.
-Chodźmy
coś zjeść.-zaproponował Sehun.
-Tak!
Chodźmy!-krzyknęła Daisy, łapiąc mnie za rękę.
-Musieliście
śmiać się, aż tak głośno?-zapytał Beakhyun, z garścią frytek
w ustach.
-To
nie był śmiech, to zwykł chichot.
-Hyung
ludzie nie „chichoczą” na horrorach.-powiedział Sehun.
-Widzę,
że osobą najbardziej uczestniczącą w rozmowie jest Daisy.
Na
słowa Byuna Daisy spojrzała na nas znad swojego kubka i
wyszczerzyła się.
-No
co jeść mi się chciało.-mruknęła-Czepiacie się.
Kiedy
skończyliśmy jeść, zaczęliśmy się rozchodzić.
-To
był fajny dzień.-powiedziała Daisy, kiedy szliśmy do jej
domu-Dziękuję.-cmoknęła mnie w policzek.-Dobranoc!
-Cz-cześć.-wymamrotałem.
Pocałowała
mnie! Z wielkim bananem ruszyłem w stronę mojego mieszkania. To był
idealny dzień.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz